27.10.2009

„Warsaw by night” – neo-nowe lata sześćdziesiąte

Ikona komentarzeKomentarze

Jak wyglądała Warszawa nocą w latach '60? Przekonać się możemy oglądając zdjęcia Zygmunta K. Jagodzińskiego w warszawskiej InfoQulturze.

Zapewne niewielu Polaków, w tym warszawiaków, zachowało w pamięci obraz Warszawy z początku lat 60., a szczególnie jej nocnego oblicza. Stolica jawiła się podówczas, nie tylko w świadomości jej mieszkańców, jako namiastka europejskich metropolii. Dzisiaj po - upływie blisko półwiecza - warto przypomnieć, że sprawiły to m.in. ówczesne neony.

warszawa2.jpgfot. Zygmunt K. Jagodziński

Spełniały one niejako podwójną rolę: ubarwiały (w jakimś sensie) frontony nowych domów - zazwyczaj szarych. Starym, ocalałym z pożogi wojennej kamienicom, dodawały pewnego uroku i tajemniczości.

Raczej nieciekawe pod względem architektonicznym pawilony handlowe zyskiwały dzięki neonom na urodzie. Dla ludzi ("klasy robotniczy i inteligencji pracującej") powracających z pracy (zwłaszcza z drugiej zmiany), nocnych seansów filmowych, sztuk teatralnych lub też innych "imprez", neony były czymś w rodzaju świetlnych drogowskazów, anonsujących niezbyt liczne (na dodatek zamykane wcześnie) placówki handlowe, punkty usługowe, lokale gastronomiczne.

Na przełomie lat 50. i 60., za zgodą ówczesnych włodarzy miasta, przybywało neonów niczym grzybów po deszczu. Wśród nich zdarzały się prawdziwe perełki, które były dziełem doskonałych grafików-projektantów. Ot, choćby neon z legendarną "krówką", który stanowił znakomitą wizytówkę jednego z najstarszych barów mlecznych Warszawy (do chwili obecnej istniejącego przy ul. Kruczej), oferującego niedrogie smaczne dania, np. "leniwe" z cukrem czy ziemniaki ze szpinakiem oraz inne "specjały". Ów neon był zapewne jedną z ciekawszych pod względem artystycznym reklam świetlnych. Kino "Atlantic" funkcjonujące po dziś dzień przy ul. Chmielnej, również ozdabiał ciekawy neon, który z czasem wymieniono na inną, już mniej atrakcyjną reklamę. Na długo też pozostanie w pamięci starszego pokolenia warszawiaków neon w formie bukietu kolorowych kwiatów, zawieszony na budynku u zbiegu ul. Kruczej i Alej Jerozolimskich - przypisany do kwiaciarni z tradycjami, która cudem ocalała pomimo rozlicznych zawirowań i przemian, nadal prowadzi swoją działalność, aliści już bez tego charakterystycznego, niemal kultowego neonu.

warszawa3.jpg

fot. Zygmunt K. Jagodziński

Jedna z nielicznych w tamtej epoce restauracji z dancingiem (z doskonałą orkiestrą) przy ul. Złotej, przytulona do - działającego w tym samym miejscu jeszcze przed wojną - kina "Palladium" (zamkniętego w 2000 r.), również miała swoją (o europejskim wydźwięku reklamę): "MAXIM". Po restauracji, jej neonie i neonie kina "Palladium" nie ma już najmniejszego śladu.

Neony ozdabiały sklepy różnych branż - często zwane salonami - np. z obuwiem, meblami, punkty usługowe (np. pralnie) czy delikatesy, przyciągające uwagę swymi wystawami, gdzie piętrzyły się kolorowe puszki i wino z Bułgarii, Węgier czy byłej Jugosławii.
Jednymi ze sztandarowych przykładów ówczesnej myśli architektonicznej (budownictwa użyteczności publicznej) stały się mokotowski supersam i dworzec PKP Warszawa Powiśle, gdzie po zmroku strach było się znaleźć, a bytność w ciągu dnia też nie należała do przyjemnych. Także i on otrzymał stosowny neon WARSZAWA POWIŚLE. Po latach stary neon o jasnym świetle zastąpiony został nowym o słabo widocznym, fioletowym kolorze. Drugi zaś z bliźniaczych dworcowych neonów widoczny z mostu Poniatowskiego zupełnie zapomniany powoli dożywa swoich dni, obecnie świecą w nim już tylko niektóre litery.

Po przekazaniu prawowitym właścicielom (2005 r.) gmachu niegdysiejszego Hotelu Europejskiego zmieniono jego status. Pokoje hotelowe zamieniono na pomieszczenia biurowe. Zdjęto również neon HOTEL EUROPEJSKI, który pierwotnie ozdabiał główne wejście. Znikła też bezpowrotnie kolejna reklama - PZU UBEZPIECZA CIEBIE… umieszczona na dachu gmachu Banku Gospodarstwa Krajowego (róg Al. Jerozolimskich i Nowego Światu). Na przeciwległym rogu zlikwidowano również neon KLUB MIĘDZYNARODOWEJ PRASY I KSIĄŻKI - Ruch.
Neony tamtego okresu zapisały się jeszcze w inny, szczególny sposób. Otóż na przykładzie fotogramu z widokiem Al. Jerozolimskich - głównej arterii miasta - patrząc z dzisiejszej perspektywy na Warszawę, wspomniane neony w bezwzględny sposób ujawniły przeraźliwą pustkę jej ulic (widoczny "niedobór" brak m.in. samochodów, taksówek…). Dumna stolica kraju jawiła się jako wymarła metropolia, opuszczona przez ludzi, w której jakby nie istniało życie.

warszawa4.jpg

fot. Zygmunt K. Jagodziński

W tamtym czasie, kamera piszącego te słowa niejako przy okazji zarejestrowała swym okiem kostkę klinkierową na ulicy Kruczej, po której w stronę Dworca Gdańskiego (i dalej przez półmroczne Krakowskie Przedmieście) podążał trolejbus linii 51 (trasa Al. Ujazdowskie - Dw. Gdański). Nocą równie smutno wyglądały okna hoteli - zwykle tonące w ciemnościach. Nie wypełniały się gwarem gości restauracje hotelowe, a przed nimi - jeśli już - spotkać można było zaparkowane nie najwyższej klasy auta. Przeważały Citroeny, Fordy, czasami stare niemieckie Volkswageny "garbusy", przedwojenne DKW, NRD-owskie Wartburgi czy radzieckie Wołgi, rodzime Mikrusy (jakby małe fiaty tylko w gorszym wydaniu), Syrenki i Warszawy M 20 itp. automobile. Kto te obrazy jeszcze pamięta? Taka była Warszawa widziana nocą w latach 1960 - 64.
Wszelako jak dawniej, Warszawa po godzinie 22-ej szykuje się do snu, acz wokół wiele się zmieniło - przybyło iluminacji, jest więcej samochodów (często bardzo drogich) w tym taksówek, nowoczesnych gmachów, restauracji, pubów…

Warto więc dzisiaj, spacerując wieczorami ulicami Warszawy, dokonać pewnych porównań i na chwilę oddać się refleksji.

tekst i fotografie: Zygmunt K. Jagodziński

InfoQultura, Plac Konstytucji 4, Warszawa

dodajdo.com
Komentarze
Dodaj komentarz
Autor
Adres e-mail (podaj, jeśli chcesz wyświetlić gravatar)
Treść
Znaków do wykorzystania: 500
Dodaj komentarz


forum gorące wątki